"Equlibrum"

Świat przyszłości okazuje się bardzo brutalny, ale i litościwy w pewien sposób. Mianowicie każdy musi brać pigułki, wyłączający zmysły odczuć umysłowych, przez co nie będzie impulsów życiowych, wojen, smaku goryczy porażki i tak dalej. Ludzkość pozbawiona najaktywniejszych cech swojego istnienia. Porządku pilnują tak zwani klerycy, super szybcy specjaliści kilku sztuk walk oraz sprytnego połączenia używania wraz z nimi pistoletów. Jeden z nich, najlepszy w swoim fachu, przestaje brać pigułki i staje się uczuciowcem, jak mówią o nich ci bezuczuciowi. Drugi, najlepszy ze wszystkich kleryków, także po czasie zapomina o pigułce i poznaje piękno uczuć - zaczyna doceniać szczęście, jakie dają mu dzieci, zachody i wschody słońca oraz początkowe stadium miłości. Próbuje to ukryć, ale nienajlepiej mu idzie, ponieważ każdy jest pod niemal stałą obserwacją - kamery w domach, na ulicach, w pracy, dosłownie wszędzie. Każdemu policjantowi, jakiemu udaje się rozgryźć tajemnicę kleryka, przychodzi umrzeć - w końcu zabija ich najlepszy w swojej profesji kleryk. Jednocześnie zostają mu przypisane wielkie zasługi, dzięki którym udaje mu się umowić na wizytę z kimś w rodzaju Wielkiego Brata - tam wychodzi na jaw, że jest uczuciowcem. Postanawia walczyć i rozbić reżim, którego opozycja też już czai się do ataku. Rozwala całą armię pilnującą wejścia do Króla mszcząc się za szkody, jakie wyrządzili. Zabija go na samym końcu odkrywając, że on też jest uczuciowcem.