"Łowcy umysłów"

Grupa wyspecjalizowanych agentów zostaje wysłana na sztuczną wyspę, gdzie dostaną treningowe zadanie. Każdy z nich jest szkolony na świetnego detektywa, który zna się na ludziach. Ich zadanie nie ma w sobie nic niezwykłego, ale podczas pierwszego rekonesansu ginie jeden z nich przez wymyślnie zmajstrowaną pułapkę. Dostają sugestie, że każdy z nich będzie umierał co godzinę. Prócz ich nie ma na wyspie nikogo, więc to któreś z nich uknuło tę intrygę. Rozpoczynają poszukiwania mordercy, co godzinę tracąc kogoś ze swojej ekipy - każdy ginie przez wymyślnie skonstruowaną pułapkę. I każdego zabija coś, co jest powiązaniem lub ma symboliczne znaczenie dla ofiary. Mając te informacje oraz czas uruchomienia następnej pułapki dochodzą, kto jest zabójcą oraz kto umrze. Idzie im to dość topornie, a ludzie umierają. Raz ginie agentka przez trutkę w papierosie, kto inny przez pułapkę w pistolecie, z którym się nie rozstawał. Każda śmierć daje wskazówkę, kto będzie następny, ale nic się nie udaje, a czasu coraz mniej i agentów także. Zostaje ich coraz mniejsza grupka, z której wyłoniono mordercę na podstawie próbek krwi. Jednak co chwilę okazuje się, że mordercą może być każdy inny. W finale zostaje trójka - i tu już nie ma wątpliwości, kto jest winny. Ostatnia walka o mały włos nie zostaje wygrana przez zabójcę, ale w końcu on umiera, a pozostałe przy życiu osoby uchodzą z życiem.